środa, 27 lipca 2011

Fun

Dziś jak zwykle w środę zapraszam do Diabelskiego Młyna, gdzie mamy dla was fantastycznie wakacyjny scrap Guni do zliftowania. Zobaczcie koniecznie jakie cuda wychlapały dziewczyny z załogi :)





Ściskam mocno :*

ps. Jestem na wakacjach,mam ograniczony dostęp do kompa i wybaczcie, ale zbytnio nie mogę odwiedzać Waszych blogów.Na pewno nadrobię za dwa tygodnie jak zjadę do dom. A teraz lecę się znowu pakować, bo za dwa dni będę już grzała tyłek na plaży :)

piątek, 22 lipca 2011

Latoooo

Jadę go szukać w Polsce... W walizce same letnie ciuchy, więc nie ma mowy, żeby się ochłodziło, ma być słońce i ciepło! Macham wszystkim na pożegnanie z pochmurnej Irlandii ...
A między prasowaniem i pakowaniem powstała wakacyjna kartka dla znajomych jadących na wymarzoną wycieczkę do Australii (ach... pewnego dnia i ja tam zawitam). Kartka inspirowana m.in. pracą Aniki (i za jej zgodą zrobiona podobna)



:*

niedziela, 17 lipca 2011

Magnetycznie

Wszyscy lubią wymiany, dlatego w Diabelskim Młynie już po raz drugi ją zorganizowałyśmy. Tym razem tematem przewodnim były magnesy. Dla mnie to kolejne wyzwanie, bo nigdy z magnesami nie miałam do czynienia. Się okazało, że to wielka frajda :)
Pozostaję w romantycznych klimatach. 






Pozdrawiam i dziękuję ogromniaście za obecność :*

środa, 13 lipca 2011

Z motylem

Dziś rusza kolejne liftowanie w Diabelskim Młynie. Tym razem proponujemy motylkową kartkę Bibbis


Nie było to dla mnie łatwe, upociłam się i wyszło coś takiego...





Większość produktów pochodzi ze scrapki.pl

Koniecznie obejrzyjcie prace wszystkich Dziewczyn :)
Dziękuję za odwiedziny i dobre słowo :*



środa, 6 lipca 2011

pogoda i travel journal

W Irlandii temat pogody przewija się niemal w każdej rozmowie, nawet kilkuzdaniowej. I wcale się temu nie dziwię, bo zmienna jest jak przysłowiowa kobieta :P. Dziś właśnie taka była, a ja czułam się jak bohater jakiejś głupiej kreskówki, w której chmura deszczowa przesuwa się nad nim gdziekolwiek się ruszy. Rano było bardzo słonecznie, niedługo potem jak wyszłam z domu zaczęło padać (dodam tylko, że poruszałam się na rowerze), w drodze do pracy lało, w drodze do domu lało jeszcze bardziej, a gdy tylko dotarłam do domu wyszło słońce i już do teraz świeci jak najęte... bonanza totalna ;)
Przechodząc do tematu głównego :P, dziś na Diabelskim Młynie ruszyło lipcowe wyzwanie pod bardzo wdzięcznym tytułem "Travel journal". Zadanie jakie jest przeczytacie tu, ja tylko jeszcze odeślę Was do Zespołowych Dziewczyn jakie cudeńka poczyniły i zapraszam do oglądania mojego.

Uwaga!! Dużo zdjęć :)

Mój dziennik podróżny będzie o tym jak wybrałam się z Mężem na mini podróż poślubną (dwa lata po ślubie :P) do Irlandii Północnej, a przede wszystkim do Belfastu i jak nas to miasto wciągnęło :) Uzupełniony dziennik ukaże się w późniejszym terminie ;)


mnóstwo tam schowków, kieszonek i miejsc na journaling :)









proszę się głośno nie śmiać... prawie przy zakończeniu travela zobaczyłam, że w większości aparat występlowałam do góry nogami :D:D



amen!!!
Papiery K&Company + zaskórniaki ze scrap.com.pl + ILS, stempelki ILS + scrapki.pl + craft4you
tym co dotrwali do końca straszliwie dziękuję i przesyłam uścisków tysiąc :*

piątek, 1 lipca 2011

latem liftujemy

W środę ruszyło kolejne wyzwanie na Diabelskim Młynie. Tym razem na warsztat rzuciłyśmy prześlicznego scrapa Karoli. Jej prace nie do podrobienia, wyjątkowe i stylowe, że na prawdę mi sprawiło ogromną trudność zliftowanie jednego z jej LO-sów. Ale warto było poślęczeć nad tym, bo zabawa znakomita.








Fantastycznie delikatny tag z zestawu MME dawno temu nabytego u Endiego , cudne papiery Tildowe (mój najnowszy nabytek), kwiatki, media, stemple od Tusi , ramka i napis wiadomo - ze Scrapińca, a klatka od UHK :)

Koniecznie musicie zobaczyć jak Dziewczyny z Zespołu zliftowały scrapka Karolki i koniecznie musicie spróbować same :) Zapraszamy serdecznie do zgłoszenia swojej pracy :):)

Ściskam mocno... a do urlopu coraz bliżej.... :)

czwartek, 30 czerwca 2011

wiatraczki

Czas mi strasznie ucieka ostatnio, ciągła bieganina, a w sumie jakoś zbyt wielu obowiązków nie mam. Od tygodnia mamy więcej słońca niż deszczu (co w Irlandii nie zdarza się zbyt często), więc lato w pełni. Odliczam tygodnie do urlopu i między spisywaniem rzeczy, które musimy wziąć, a ciągłym cośrobieniem usiłuję scrapować.
Dziś zaległa praca na wiatraczkowe wyzwanie Brises SCRAP#108. Wyzwanie to na prawdę fajna sprawa, bo człowiek może czegoś nowego spróbować. Nigdy wcześniej wiatraczków nie robiłam i nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zacząć. A tu ci niespodziewajka, bo mi się spodobało :) Na pewno wkrótce się u mnie znowu pokażą wiatraczki...

(kliknij na zdjęcie aby powiększyć)

Zastosowałam totalny mix kolorów i wzorów. Papiery We R Memory Keepers Vintage Blue Collection (fantastyczne swoją drogą), UHK Ptasia Ulica i  ILS Full of Colours. Kocham wszystkie :):):)



Pozdrawiam energetycznie ;)

sobota, 25 czerwca 2011

dawno temu...

Dawno temu na DM bawiłyśmy się wymieniając się zawieszkami z ulubionym cytatem. 
Uwielbiam szczególnie taki jeden. Ostatnio Arte Banale mnie uświadomiła, że to słowa Marka Twaina.
Mam sentyment do tych słów... Na pierwszym roku studiów chodziłam na slajdowiska i jedno szczególnie dało się zapamiętać. Przyjechali do nas Kinga i Chopin opowiadając o swojej podróży dookoła świata. Zaczarowali mnie totalnie zdjęciami i historiami, aaachh... Kupiłam kilka ich zdjęć i na jednym właśnie był ten cytat.


Prawda, że cudny widok? 
Przytargałam to zdjęcie ze sobą do Irlandii i wisi w moim scrap-bałaganiku nad biurkiem.

A zawieszka poleciała w świat :)





w międzyczasie też Karmelek mi zrobiła niesamowitą niespodziewajkę - cudną zawieszkę i karteczkę do kompletu :*:*:* Ty już wiesz jaką mi sprawiłaś radość :):)
(zdjęcie z bloga Karmelka)


ściskam mocno i wakacyjnie :):)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

wakacjeee!!!

Wakacje zaczęły się między innymi dla dzieci z naszej Polonijnej Szkoły. W sobotę uroczyście zakończyliśmy Rok Szkolny :)
Mieliśmy zaszczyt gościć panią Konsul i na tą okazję dostałam zlecenie na kartkę. 
Kompozycja niezbyt nowatorska, ale lubię taką wersję pseudo kopertówki :) No i oczywiście niesamowite ćwieki z Doliny Tęczy mmmrrr.... Kupiłam je jakiś czas temu u UHKa, ale dopiero teraz odważyłam się rozpakować :) warto było ;)

Zdjęcia zrobione na szybko, widać tego efekt ;)





ściskam mocno i pozdrawiam z naszej dziś deszczowej Wyspy :*

piątek, 17 czerwca 2011

zawirowania komputerowe

Ostatnio coś mi komputer się buntował mocno, że trzeba mu było zrobić porządne pranie mózgu i przetrzepać każdą śrubkę. Jak już kompa się spacyfikowało to znowu sieć dawała czadu... Odzyskuję zdjęcia zaległych prac, a tymczasem świeżak - jedna sztuka z prawie setki winietek na stół weselny. Praca była długa i żmudna jak to zwykle przy projektach ślubnych bywa. Się pochwalę, że projekt do wycięcia wykonał mój własny Mąż tak aby pasowały do gotowych silhuetkowych ramek (które zobaczycie niebawem w Księdze Gości).
Winietki w kolorystyce pasującej do tych zaproszeń. 
Zdjęcia nie moje.




uściski!

Prawa autorskie

Wszystkie prace na tym blogu sa moją własnością. Jesli jest inaczej, daję odpowiednią informację. Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie i przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody jest zabronione.
Szanujmy swoją pracę.